sobota, 2 lutego 2013

The end begins just as it starts

Od poniedziałku jestem 'mężatką'. 'Mąż' został przydzielony mi z łapanki, a może lepiej powiedzieć po prostu, że przez przypadek. xD I do tego jeszcze któż nim jest!? Otóż Mateusz. Ten sam Mateusz, który ma uroczy uśmiech i lubię się na niego lampić na lekcjach jak jest nudno. Chyba mogę powiedzieć, że poczułam się zaszczycona, że został nim właśnie on. Okoliczności były dość dziwne. Na EDB Mateusz nie miał notatki i postanowił zrobić super myk w postaci wzięcia zeszytu ode mnie i udania, że to jego. xD Prawie by się to udało, gdyby tylko pani nie spojrzała na pierwszą stronę. 'Marlena W. ? Ty chyba jednak nie jesteś Marlena...' I to jego urocze zmieszanie, a później ten słodki uśmiech do mnie. Awwww! *.* Ale nauczycielka na serio jest tempa Cała klasa na jej pytanie, czy jest Marlena, odpowiedziała, że nie ma. No bez jaj. A tyle co sprawdzała obecność i nie da się ukryć, że byłam. (-,-) W każdym razie Michał później stwierdził, że to musi być przeznaczenie i od tego czasu jestem Marlena S. 'żoną' Mateusza S. Tadam! :D Ale on jest taki piękny i kochany! I ten jego uśmiech... Jedyną wadą jest jego wzrost. Bo tak: ja mam 164 cm wzrostu a on jest zaledwie jakieś góra 2 albo 3 cm ode mnie wyższy. Mało, mało! Ale 'mąż' to 'mąż', a każdego 'męża' należy kochać. Przynajmniej teoretycznie... xD

Oglądałam zdjęcia z tegorocznej studniówki. Boskie! Jednak jak zna się już nauczycieli (w tym księży!!!) i można ich zobaczyć 'dziko' szalejących na parkiecie (na zdjęciach, ale ruchy uwiecznione są!) to jest to piękny widok. Sam w sobie powoduje, że na usta ciśnie się niepohamowany uśmiech. Jeszcze czekam aż na yt pojawi się filmik z kabaretem, hyhyhy. --, Nie mogę się doczekać swojej studniówki. Albo, żeby nie wylatywać aż dwa lata naprzód, nie mogę doczekać się półmetku. Jeszcze rok. Niecały. Początek stycznia 2014 roku będzie nasz! xD I na dodatek jest duża szansa, że półmetek odbędzie się na sali w mojej miejscowości! Czujecie to, nie? :D A 2015 rok to już w ogóle będzie hit studniówkowy. Musi być! W końcu to MY! Tylko z kim ja pójdę? No, ale dobra. To wszystko za rok/dwa lata i wtedy będę się o to martwić. :)
...I wy sobie wyobraźcie, co was czeka w mojej pięknej notce na blogu za rok po półmetku/ dwa lata po studniówce! Będziecie to rok czytać! A i pewnie ze zdjęć też się nie wygrzebiecie... xD

Do rzeczy!
W czwartek zostałam 'pobita'. Taaak... Agata z radości, że w piątek nie mamy chemii przywaliła mi pięścią w oko. Oczywiście niespecjalnie, ale ona to ona. Zawsze rękami wywijać musi, bo by się inaczej nie dało! Myślałam, że mi oko wypadnie. Szybka interwencja antysińcowa i zakropienie oka kroplami ze świetlikiem złagodziły gryzienie, pieczenie i ból. Oko całe czyli jest okej.

Nasze rekolekcje będą w tym roku bardzo oryginalne. Otóż zaczynają się we środę 27 lutego o godz. 19:00 tradycyjnie mszą w kościele. Później jest przejście do szkoły i... całonocny seans filmowy! Filmy wybieramy my czyli jednym słowem polecą hity kinowe. Równocześnie w trzech klasach trzy różne seanse. Można się przemieszczać oczywiście. Do tego sklepik 24h. Rano darmowe śniadanko, myciu, zbiórka z nauczycielami w klasach, kościół - msza, a później konferencja w Domu Kultury. Temat tej konferencji: "Seks jest wspaniały!". Tak na marginesie ciekawa kolejność. Nocka w szkole i seks. Zajebiste połączenie. :D Ok. godziny 13:00 powrót do domu i w piątek normalne lekcje. Pierwsza moja myśl była: "nie idę". Ale po przespaniu się z tym stwierdziłam, że ta noc filmowa może być boska i pewnie się na to skuszę. Do tego ten temat konferencji! Och i ach! Hahaha. xD Jak pójdzie King, Magda, Karo, Ciapuś to ja też pójdę. A co! :D Będzie napewno fajnie, ciekawie i może jakaś integracja z innymi ludźmi? Oczywiście w sensie konwersacji. Aż tak bardzo zastosowania w praktyce tej konferencji nie biorę sobie do serca. xD

W sklepach, telewizji i internecie zaczął się 'wspaniały' walentynkowy czas! Bo oczywiście wszyscy są szczęśliwi, zakochani i ich jedynym marzeniem jest oglądanie wszędzie serduszek, zakochanych par, słitaśnich misiów i rozmów o szczęśliwej miłości, która jak co roku spotkała przecież każdego! -,-' Już nawet propozycje filmowe są 'dla zakochanych'! Czyli ja w ten dzień mam zakaz oglądania telewizji, rozumiem... Kolejny świetny rok, kolejne świetne Walentynki. Chcę w kosmos. Teraz, zaraz, już!

Tydzień z mnóstwem kartkówek i sprawdzianów, a potem piękne ferie! *.*


To ciao kochani! :* I zapraszam Was do zadawania mi pytań na ->ask.fm<-!

5 komentarzy:

  1. Po pierwsze, to jesteś kochana i potrafisz podnieść na duchu. Szlag mnie trafia, że kumpele są wszędzie zapraszane, a ja czuję się jakbym była niewidzialna.
    Cudnia ta zeszytowa akcja xD Mąż <3 Studniówką się nie martw, masz dwa lata. Ja tylko rok i coś tak czuję, że będzie ciężko ze znalezieniem partnera.
    Idź, warto, filmy, znajomi, seks? No dobra momentami może być dziwnie, ale co tam! Raz się żyje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żółwik! Też mam 164cm wzrostu! ;D A ta akcia zeszytowa śmiechowa :).
    Za rok półmetek! Jezu, co to będzie... Z moimi znajomymi to się można wszystkiego spodziewać. A na studniówkę też pewnie sama pójdę, bo spójrzmy prawdzie w oczy: kto by chciał ze mną pójść?
    Walentynki nie są tylko dla zakochanych. To generalnie święto miłości. A przecież swoich przyjaciół też kochamy. Więc może warto sprawić im jakąś niespodziankę? ;)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post. Miła atmosfera na twoim blogu. Podoba mi się tutaj.
    Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Nowe zdjęcia.
    Jeśli spodobają Ci się moje zdjęcie polub mnie na fan page: https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Będę Ci ogromnie wdzięczna.

    Życzę miłego weekendu. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, Ty też masz za tydzień ferie ? Jak miło :D
    Irytuje mnie to również. Te walentynki w sensie, myślę dokładnie tak jak Ty. Tzn chcę w kosmos :D


    taka-se-nazwa.blog.onet.pl

    u mnie nowa - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ferie, ferie, gdzie jesteście... Jeszcze tylko kilka dni :D
    Moja studniówka również za dwa lata, dzisiaj powiedziałam mamie, że nie mogę się doczekać :D
    Tegoroczne walę-tynki spędzam (surprise, surprise!) sama, więc najwyżej przytulę się do misia i będę udawać, że jednak to jakiś miły pan :D
    Na męża się nie narzeka, mąż jest dobry, a że tylko dwa centymetry wyższy to nie przeszkadza :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń